Wydawnictwo AJ-Press — najlepsze księęki historyczne, militarne i dla modelarzy      
   
 
Bitwy i Kampanie 17 - Westerplatte 1939. Prawdziwa historia

Cena: 103.95 zł

Dodaj
do koszyka

BIK17

Mariusz Wójtowicz-Podhorski

Westerplatte 1939. Prawdziwa historia

Zobacz relację z promocji książki

 

Z przyjemnością donosimy, że książka znalazła się w finałowej dziesiątce plebiscytu na najlepszą książkę historyczną 2009 roku portalu Histmag, pokonując ponad 140 konkurentów. Dziękujemy za uznanie!

 

Ta prawie 700 stronicowa monografia walk o Westerplatte, autorstwa uznanego badacza i historyka obrony Westerplatte, Mariusza Wójtowicza-Podhorskiego, zilustrowana została prawie 800 unikatowymi fotografiami, planami, mapami i wizualizacjami 3D. To książka, jakiej jeszcze nigdy nie było, będąca prawdziwym kompendium wiedzy o Wojskowej Składnicy Tranzytowej i jej obronie w 1939 roku!

Książka ukazuje również powojenne dzieło niszczenia Westerplatte i fałszowania historii od 1945 roku aż do dzisiaj.

W tej wyjątkowej publikacji znaleźć można odpowiedzi na pytania, jakich jeszcze nikt nigdy nie zadawał:

- Dlaczego sowiecki wywiad wojskowy interesował się Westerplatte?

- Od kogo Abwehra uzyskała dokładne informacje o dokładnym położeniu na Westerplatte umocnień oraz ilości uzbrojenia?

- Dlaczego Abwehra nie przekazała tych informacji Grupie Eberhardta?

- Jakie tajne dokumenty palono w Składnicy 29 sierpnia 1939 roku?

- Jakie obiekty w porcie gdańskim mieli zająć polscy żołnierze z Westerplatte?

- Czy niemiecka Kompania Szturmowa miała zadanie chronić pancernik Schleswig-Holstein przed zajęciem go przez polskich żołnierzy z Westerplatte?

- Jakie sensacyjne zdarzenia miały miejsce w Składnicy z 31 sierpnia na 1 września?

- Skąd polscy żołnierze wiedzieli, że zostaną zaatakowani o świcie 1 września?

- Kto i dlaczego strzelił na przedpolu Składnicy 1 września o godz. 04:30?

- Dlaczego pancernik Schleswig-Holstein wystrzelił 1 września dopiero o godz. 04:48?

- Dlaczego mjr Sucharski wydawał rozkazy zakazu strzelania do Niemców?

- Dlaczego mjr Sucharski zakazał otwierania ognia przeciwlotniczego do samolotów 2 września?

- Czy mimo to Polacy strzelali i uszkodzili jeden samolot, zmuszając go do przymusowego lądowania?

- Czy 1 września mjr Sucharski był gotowy poddać Składnicę?

- Dlaczego mjr Sucharski kłamał, mówiąc, że Składnica miała zadanie bronić się tylko 12 godzin?

- Dlaczego mjr Sucharski nie chciał wypełnić rozkazu Naczelnego Wodza mówiącego o obronie Westerplatte do ostatniego naboju i ostatniego żołnierza?

- Do kogo niemiecka Kompania Szturmowa wysłała meldunek o tym, że zauważyli po bombardowaniu 2 września białą flagę nad Westerplatte?

- Jakie zadania wyznaczył mjr. Sucharskiemu Oddział II Sztabu Głównego?

- Dlaczego kpt. Dąbrowski nie wydał rozkazu ukrycia moździerzy, przez co uległy one zniszczeniu 2 września?

- Czy Westerplatte było bombardowane 2 września nie tylko przez samoloty Ju-87 Stuka?

- Dlaczego kpt. Dąbrowski nie wydał rozkazu przeniesienia rannych z koszar w bezpieczniejsze miejsce?

- Jakie strategiczne zadania dla Obrony Wybrzeża miała obrona Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte?

- Czy armata "Putiłówka" naprawdę została uszkodzona 1 września tak, że nie można już było z niej strzelać?

- Z jakiego powodu mjr Sucharski zamierzał usunąć przed wojną ze Składnicy chor. Gryczmana, jednego z najbardziej dzielnych i doświadczonych żołnierzy załogi Westerplatte?

- Za jakie zasługi kpr. Goryl został awansowany 3 września na stopień sierżanta?

- Kto opanował bunt żołnierzy pod koszarami po ogłoszeniu przez mjr. Sucharskiego kapitulacji w dniu 7 września?

- Czy rzeczywiście Składnica mogła się jeszcze bronić trzy tygodnie, jak oceniali Niemcy po kapitulacji Westerplatte?

- Jakie słowa skierował do kpt. Dąbrowskiego ppłk Henke?

- Co ukryli na Westerplatte przed Niemcami polscy żołnierze w dniu kapitulacji?

- Ile ciał polskich żołnierzy ekshumowali na Westerplatte Niemcy?

- Jakie tajne dokumenty znalazła Abwehra po kapitulacji Składnicy w pokoju Sucharskiego?

- Czy Polacy wysłali samolot z misją zaatakowania Schleswiga-Holsteina w porcie gdańskim?

- Czy kierownik radiostacji na Westerplatte sierż. Rasiński przeszedł na stronę wroga?

- Dlaczego Abwehra interesowała się tym, kto zerwał flagę z koszar 2 września i rozkazał strzelać w kierunku Mewiego Szańca?

- Kim był obecny przy kapitulacji oficer Abwehry?

- Kim był zabity polski żołnierz odnaleziony w ruinie koszar w 1940 roku?

Odpowiedzi na te pytania oraz setki innych znaleźć można na kartach niniejszej książki.

 

Spis treści

 

Od Autora 7

Podziękowania 9

Przedmowa 11

Rozdział 1 Westerplatte w polskich rękach 15

Rozdział 2 Wojskowa Składnica Tranzytowa od 1932 do 1937 roku 53

Rozdział 3 Westerplatte 1939 61

Rozdział 4 Nadchodzi wojna 103

Rozdział 5 1 września, piątek 153

Rozdział 6 2 września, sobota 241

Rozdział 7 3 września, niedziela 295

Rozdział 8 4 września, poniedziałek 311

Rozdział 9 5 września, wtorek 323

Rozdział 10 6 września, środa 335

Rozdział 11 7 września, czwartek 349

Rozdział 12 Po kapitulacji 439

Indeks 461

Dodatek A Jak powstał i utrwalił się mit o bohaterskim majorze 471

Dodatek B Losy kpt. Dąbrowskiego po kapitulacji Westerplatte 483

Dodatek C Spory po latach na temat dowodzenia obroną Westerplatte 497

Dodatek D O krok od Termopil. Nieznane kulisy obrony Westerplatte w korespondencji majora Stefana Fabiszewskiego 505

Dodatek E Armata wz. 02 na Westerplatte 529

Dodatek F Raport bosmana B. Boudiera nr 411/25 S. o przebiegu walki 1-go września 1939 roku 535

Dodatek G Westerplatte po wojnie - krajobraz po bitwie 537

Załączniki 595

 

Załącznik nr 1 - Polscy żołnierze zabici i ranni w trakcie walk na Westerplatte

Załącznik nr 2 - Wykaz żołnierzy z Kompanii Szturmowej rannych 1 września 1939 roku na Westerplatte wg źródła niemieckiego

Załącznik nr 3 - Uzbrojenie i sprzęt żołnierzy Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte

Załącznik nr 4 - Żołnierze Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte oraz ich przydział na stanowisko bojowe w dniu 1 września 1939 roku

 

2699 przypisów!

 

Mariusz Wójtowicz-Podhorski - ur. w 1973 r. w Gdańsku. Wytrwały tropiciel zabytków, archiwaliów i pamiątek związanych m.in. z obroną Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte, a także miłośnik techniki wojskowej i historii II w.ś. Spadochroniarz, płetwonurek, motorowodniak; od 1992 r. zajmuje się czynnie strzelectwem bojowym. Wielokrotny uczestnik szkoleń powadzonych przez instruktorów wojskowych jednostek specjalnych zkraju i zagranicy. Organizator i uczestnik także wielu ekspedycji, w tym m.in. pierwszej polskiej wyprawy badawczej “Sophie X” na wrak pancernika “Schleswig-Holstein” (wrzesień 2008). Jedna z jego trekkingowych samotnych wypraw przez Saharę wyróżniona została w konkursie “Podróżnik Roku” Magazynu “Podróże”.

Historyk obrony Westerplatte, uznany ekspert w tej dziedzinie. Tematowi obrony Westerplatte poświęcił wiele lat intensywnych badań, co zaowocowało m.in. pierwszą monografią bitwy o Westerplatte mającej objętość prawie 700 stron (“Westerplatte 1939. Prawdziwa historia”, wyd. 2009). Pomysłodawca i współautor (scenariusz) paradokumentalnego komiksu wojennego “Westerplatte. Załoga śmierci” (wyd. 2004) z serii Kroniki Epizodów Wojennych. Tom II KEW zatytułowany “Pierwsi w boju. Obrona Poczty Polskiej w Gdańsku” ukaże się 1 września 2010 r.

. Na temat obrony Wojskowej Składnicy Tranzytowej opublikował wiele artykułów. Inicjator rewitalizacji Westerplatte oraz budowy nowoczesnego Muzeum Westerplatte, współzałożyciel i prezes działającego od 2003 r. Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte, zajmującego się ratowaniem, ochroną i rekonstrukcją zabytków oraz historycznych miejsc na terenie byłej WST, mającym na koncie wiele spektakularnych sukcesów, w tym m.in. zainicjowanie rozpoczęcia intensywnych prac zmierzających do nadania temu miejscu wyglądu z 1939 r., sprowadzenie do Polski zabytkowych armat wz. 02 i wz. 36 Bofors, czy odnalezienie przedwojennego serwisu porcelanowego z kasyna oficerskiego z Westerplatte. Pełnomocnik Wojewody Pomorskiego ds. rewitalizacji Westerplatte w l. 2006-2008. Kierownik Muzeum Westerplatte - oddziału Muzeum Historii Polski od listopada 2007 do października 2008.

Za swoje zasługi w popularyzacji historii Westerplatte, ratowaniu tego miejsca-pamięci, a także krzewieniu postaw patriotycznych odznaczony został przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Srebrnym Krzyżem Zasługi, przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznaką honorową Zasłużony dla Kultury Polskiej, przez Wojewodę Pomorskiego medalem “Sint Sua Praemia Laudi”, przez Stowarzyszenie Żołnierzy i Przyjaciół 4. pp z Kielc Odznaką Honorową 200-lecia 4. Pułku Piechoty.

Żonaty, ma dwóch synów.

 

Westerplatte 1939. Prawdziwa historia - recenzja, która ukazała się w “Komandosie”

“Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” autorstwa Mariusza Wójtowicza-Podhorskiego to książka, na którą czekało od dawna środowisko miłośników historii II w.ś. Przygotowywana przez cztery lata, 664 stronicowa publikacja z niezwykłą dbałością o szczegóły pokazuje nie tylko obraz walk w ciągu siedmiu pierwszych dni września, ale i historię Wojskowej Składnicy Tranzytowej, a także powojenne losy półwyspu Westerplatte. Pod wieloma względami jest to niemal analityczne studium historyczno-wojskowe poświęcone obronie Wojskowej Składnicy Tranzytowej.

Autor książki jest dobrze znany miłośnikom historii II w.ś., a w szczególności przedwojennego Wojska Polskiego. Od kilku lat intensywnie zajmuje się ratowaniem i ochroną zabytków Westerplatte, a także poszukiwaniem pamiątek związanych z obroną Składnicy. W dążeniu do zachowania legendy Obrońców i należytego upamiętnienia pola bitwy ma na tym polu szereg spektakularnych sukcesów. Jest również inicjatorem powołania Muzeum Westerplatte. Jego działania na rzecz zachowania złotej legendy Obrońców i należytego upamiętnienia pola bitwy odbijają się zazwyczaj dużym echem w mediach.

Pierwszą publikacją autora był paradokumentalny komiks “Westerplatte. Załoga śmierci”. I tym razem jego “Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” jest kolejnym niezwykle ciekawym przykładem skutecznego popularyzowania historii, w oparciu o szczegółowy i rzetelny warsztat wsparty bogatą bazą źródłową.

W “Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” ta właśnie szczegółowość wysuwa się na plan pierwszy. Mamy tu do czynienia z kompletną pracą, ukazującą m.in. na podstawie nieznanych wcześniej relacji, prywatnej korespondencji i pamiętników obrońców, niemieckich raportów wojskowych i dzienników okrętowych, obraz siedmiodniowych walk z dokładnością w zasadzie co do minuty. Na uwagę zasługuje analiza źródeł, w tym np. kilku relacji tej samej osoby dotyczącej jednego zdarzenia, ale spisanych w różnych okresach czasu. Dzięki niezwykłej szczegółowości, epizody znane wcześniej, jak i te odkryte przez autora, zyskały wreszcie precyzyjne umiejscowienie w czasie. Zwraca uwagę też niespotykana we wcześniejszych publikacjach dokładna analiza taktyki stron walk o Westerplatte zestawiana m.in. z przedwojennymi podręcznikami taktyki piechoty, czy wojskowymi instrukcjami.

Książka ujawnia kilkadziesiąt nieznanych szerzej historii związanych z Westerplatte, jak choćby m.in. fakt zakupu półwyspu Westerplatte z rąk niemieckich przez Polaków po I w.ś. Poznajemy wreszcie kto i dlaczego strzelił na przedpolu Składnicy 1 IX o godz. 0430. Dowiadujemy się o nocnej walce z Niemcami w kasynie podoficerskim, czy próbie uratowania ciężko rannego strz. Ussa przez niemiecki patrol. Niezwykle istotny jest dla całości książki demontaż mitu o rzekomym rozkazie obrony mającej trwać tylko 12 godzin. Wspiera w tym autora załącznik z sensacyjną korespondencją płk. S. Fabiszewskiego, komendanta Składnicy w l. 1933-38, który po wojnie walczył z właśnie z tym mitem szkodzącym legendzie Obrońców. Prowadził on również prywatne dochodzenie mające ustalić dlaczego obrona Westerplatte trwała tak krótko (Składnica była przygotowywana do 3-4 tygodniowej walki).

Mariusz Wójtowicz-Podhorski znany jest z wieloletniego badania konfliktu pomiędzy dwoma najwyższymi oficerami, przebywającymi podczas obrony na terenie Wojskowej Składnicy Tranzytowej - mjr. Sucharskim i kpt. Dąbrowskim. Wątek ten nie jest jednak dla autora pierwszoplanowy. W publikacji Wójtowicza-Podhorskiego poznajemy innych bohaterów, którzy choć wcześniej znani, to ukazywani byli na drugim lub trzecim planie. W książce bez wątpienia na pierwszym planie jest doświadczony weteran, chor. Jan Gryczman, dzięki któremu tak naprawdę zaczęła się siedmiodniowa obrona, a nie klęska polskiego garnizonu w pierwszej godzinie wojny. Szczególną uwagę autor poświęca też bohaterskiemu lekarzowi kpt. Mieczysławowi Słabemu, zakatowanemu po wojnie przez Informację Wojskową.

Obraz historii Westerplatte uzupełniony jest gigantyczną ilością aż 691 fotografii (!) archiwalnych, jak i współczesnych, aranżowanych specjalnie dla zilustrowania książki z udziałem grup rekonstrukcji historycznych. Jest to ilość dotychczas niespotykana w żadnej innej podobnej publikacji. Monografia składa się z przedmowy, dwunastu rozdziałów, załączników, dodatków, planów, kalendarium, bibliografii i indeksu nazwisk oraz nazw. W 27 dodatkach i załącznikach mamy ponadto efekt benedyktyńskiej kilkuletniej pracy autora, czyli m.in. szczegółowy spis nazwisk i stopni polskich żołnierzy oraz ich przydziały na stanowiska bojowe w dniach 1-7 IX 39 r., prawdopodobny przydział żołnierzy WST na Westerplatte na stanowiska bojowe rankiem 1 IX, wykazy polskich i niemieckich żołnierzy zabitych, ciężko i lekko rannych w trakcie walk o Westerplatte. Książkę uzupełniają szczegółowe dane oraz ilustracje uzbrojenia i sprzętu obydwu stron bitwy. Interesujące jest poglądowe porównanie sił zaangażowanych w walki o Westerplatte, czy załącznik “Westerplatte po wojnie - krajobraz po bitwie” opisujący dzieje Westerplatte od 1945 r. aż do dnia dzisiejszego.

Książka zawiera ponadto 28 perfekcyjnie przygotowanych map, które zostały wykonane w oparciu o bardzo szczegółową mapę topograficzną z 1934 r. obejmująca m.in. położenie pojedynczych latarni, umocnień polowych, posterunków. Mapy obrazujące poszczególne etapy działań pokazują nie tylko przebieg natarć z udziałem poszczególnych plutonów, ale nawet ważne epizody np. z udziałem zaledwie dwóch żołnierzy (rozkręcenie toru przez Polaków). Ciekawostką jest też nigdy wcześniej nie publikowany plan współczesnego wyglądu Westerplatte nałożonego na plan z 1934 r. To czego wcześniej nie było w innych monografiach bitew to m.in. trójwymiarowe wizualizacje obiektów fortyfikacyjnych z dołączonymi planami i wykazem żołnierzy na danym stanowisku bojowym. Rzuty poziome i zdjęcia wykonane przez autora w miejscach niedostępnych zwiedzającemu Westerplatte znakomicie uzupełniają wizualizacje umożliwiając czytelnikowi “poruszanie się” po Składnicy w trakcie lektury książki.

Publikacja opatrzona jest bardzo dokładnymi przypisami autora, których jest łącznie 2699! W przypisach autor umieścił często wyniki własnych badań, gdzie wielokrotnie podkreśla, że pojawiające się sprzeczności w różnych źródłach pozostawia do wyjaśnienia w przyszłości. Zastrzega, że być może ich rozwiązanie może się okazać już niemożliwe.

Cennym uzupełnieniem jest kalendarium wydarzeń zaczynające się od 1919 r., a kończące na 2009 r. Książkę zamyka bibliografia z wykazem źródeł, książek, planów i map, opracowań, tytułów prasowych, audycji radiowych, materiałów filmowych, instrukcji wojskowych, która obejmuje aż 19 stron.

Książka jest dobrze skonstruowana, więc dobrze się z niej korzysta i czyta, miejscami jak fascynującą paradokumentalną opowieść. Podkreślić należy w tym miejscu bardzo wysoki poziom edytorski wydawnictwa. Jedynymi grzechami publikacji jest swobodna miejscami interpretacja faktów, a także przedstawienie przez autora opinii mogących powodować ostrą polemikę.

Tak czy inaczej, praca Podhorskiego, zwłaszcza ze względu na swoją szczegółowość, ma niewątpliwie wyjątkowy charakter. Absolutnie predestynujący ją do miana bezprecedensowej na współczesnym rynku wydawniczym. Ze względu jednak na wielość komentarzy oraz wysuwanie przez autora, do czego ma prawo, wielu hipotez, jest to jednak pozycja skierowana do świadomego i wyrobionego czytelnika, który ma już własny osąd i porusza się samodzielnie oraz z własną wiedzą po wielu z zamieszczonych w niej kwestiach dotyczących Westerplatte.

 

Bartosz Gondek, Marcin Tymiński - Militarny Magazyn Specjalny “Komandos” nr 6 (204) 2010

 

Relacja z promocji książki.

 

 

Fotografia z uroczystości podpisania aktu erekcyjnego pod Społeczne Muzeum Wojskowej Skladnicy Tranzytowej na Westerplatte. W środku wydawca obok jednego z czterech jeszcze żyjących Westerplatczyków — kapitana Ignacego Skowrona.

 

Fragmenty książki we wrześniowym numerze 9/2009 Militarnego Magazynu Specjalnego “Komandos”, będącego jednym z patronów medialnych publikacji.
Mecenasem publikacji jest firma Alarmtech. Patronat nad książką objęło m.in. Społeczne Muzeum Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte, którego akt erekcyjny podpisał 30 sierpnia 2009 roku Kawaler Virtuti Militari, obrońca Westerplatte, kpt. Ignacy Skowron.

 

 

Recenzja - “Iskry”

 

Książka “Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” - owoc kilku lat ciężkiej pracy - jest może i najlepszą historyczną pracą o Wrześniu 1939, będąc wręcz rewelacją, definitywnie obalającą kilka fałszywych mitów i to w oparciu o konkretne dokumenty i zdjęcia. Przede wszystkim, jak to pokazuje praca autora, Westerplatte było od strony sztuki wojennej prawdziwym majstersztykiem, będąc znakomicie przygotowane do długiej obrony. A więc nie żadne szaleńcze ginięcie w beznadziejnej sytuacji, jak to się z lubością pisze nawet w naszych podręcznikach historii czy głupawej poezji, tylko wyjątkowo mądrze zorganizowaną obroną, która atakujących naraziła na znacznie większe straty, niż obrońców. Po drugie, ta książka obala kłamstwo, że Westerplatte miało się bronić tylko 12 godzin. Nie tylko, że było przygotowane do znacznie dłuższej obrony, ale i każdego dnia radiową drogą przychodził rozkaz Naczelnego Wodza, że obrona ma być kontynuowana. Obrona miała dokładnie taki sam sens jak obrona Oksywia czy Helu, bo 7 września 1939 nikt jeszcze nie wiedział, że nasi “alianci” tak sromotnie zawiodą, a 17 września 1939 armia sowiecka uderzy na Polskę. Obrona Westerplatte uniemożliwiała też pełne wykorzystanie portu gdańskiego przez Kriegsmarine przeciwko obrońcom Helu i Oksywia. Po trzecie, książka bezdyskusyjnie udowadnia, że Westerplatte bronić się mogło znacznie dłużej, bo amunicji i żywności miało aż nadto, i o kapitulacji zadecydowała tylko postawa mjr Sucharskiego, kreowanego po wojnie na narodowego bohatera.

Książka “Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” jest potrzebna, tak samo jak i potrzeba więcej podobnych prac, które definitywnie zaprzeczą bzdurnemu i wrednemu mitowi Polaka-szaleńca, który z lancą na koniu atakuje czołgi. Pokazuje prawdę o mądrej walce polskiego żołnierza. Tę książkę powinien przeczytać każdy Polak.

 

Waldemar Rekść, Niezależny Serwis Informacyjny “Iskry”

 

 

Mojemu sprostowaniu do artykułu niejakiego dr Marszalca z Muzeum II w.ś. w Gdańsku (nieoficjalna strona http://www.muzeumIIws.pl), który ukazał się na łamach Gazety Wyborczej Trójmiasto, gdzie naruszone zostały moje dobra osobiste, wbrew prawu prasowemu odmówiono publikacji. Korzystam więc niniejszym ze strony Wydawnictwa AJ-Press (sprostowanie ukazało się również w portalu “Do broni!”).

 

Sprostowanie

 

Są różne recenzje. Obiektywne i pisane, by zachęcić lub zniechęcić do danego dzieła. Są też recenzje pisane ze złości, jak recenzja dr. Janusza Marszalca z Muzeum II Wojny światowej opublikowana pod koniec października 2009 roku w Gazecie Wyborczej Trójmiasto, która jest niczym innym jak zbiorem wycieczek osobistych niegodnych naukowca.

 

Czytając jego recenzję książki “Westerplatte 1939. Prawdziwa historia”, poczułem się w roli Janusza Roszki, autora publikacji ukazujących prawdę o obronie Westerplatte, brutalnie zaatakowanego w 1993 r. na łamach prasy przez dyżurnych dziennikarzy i historyków. Marszalec kłamliwie zarzuca mi m.in. nie korzystanie z publikacji historyków naukowo zajmujących się osobą Sucharskiego. Zwrócę tu uwagę, że osoby te które ma na myśli Marszalec o sprawie załamania Sucharskiego i wywieszeniu przez niego białej flagi 2 września wiedzą od dawna, o czym świadczy ich korespondencja prowadzona z innymi historykami. Niemniej jednak nie jest to dla nich przeszkodą by publikować książki i artykuły z tezą iż Sucharski nie załamał się i miał prawo poddać Składnicę już po 12 godzinach, co jest oczywiście niezgodne z prawdą.

Marszalec dużej wiedzy o Westerplatte i II w.ś. nie posiada, co jednak pozwala mu oceniać innych, a samemu popełniać tak kardynalne i akademickie błędy jak ten, gdy por. Grodeckiego opisuje jako “majora” w materiale związanym z wystawą na Westerplatte, czy też pisząc iż Wartownia Nr 1 to “jedyny zachowany obiekt Wojskowej Składnicy Tranzytowej”. Automatycznie podważa to rzetelność zawartych na wystawie informacji.

Marszalec zarzuca mi, że opieram się na niewiarygodnych, niesprawdzonych relacjach “z drugiej ręki”. “świadkami, którzy mogli być bezpośrednimi uczestnikami opisywanych przez siebie zdarzeń” nie są dla Marszalca np. chor. Gryczman, mat Rygielski i kilkudziesięciu innych westerplatczyków walczących na pierwszej linii obrony, których relacje i korespondencje wykorzystałem w książce publikując je jako pierwszy. Wielka w tym zasługa Jacka Żebrowskiego, wieloletniego badacza historii Westerplatte. Marszalec zbyt daleko uogólnia swoją krytykę mojego opisu postawy Sucharskiego opartej na relacjach bezpośrednich świadków wydarzeń celowo nie zauważając, że nie tworzę zbyt daleko idących uogólnień, a sprawy kontrowersyjne wymagające dalszych badań mają formę pytań lub hipotez, a nie kategorycznych twierdzeń. Marszalec stara się zdyskredytować moja książkę przedstawiając ją - widać tak mu wygodnie - jako traktującą jedynie o kontrowersjach wokół osoby Sucharskiego.

Marszalec atakuje mnie także za to, że wybiórczo skorzystałem z relacji zawartych w zbiorze Z. Flisowskiego. Jest po raz kolejny w błędzie. To w książce “Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” po raz pierwszy opisuję manipulacje związane z publikacją relacji obrońców, gdy bez skrupułów wycinano czasem całe strony, albo nazwisko Dąbrowskiego zastępowano nazwiskiem Sucharskiego, tylko po to aby uwiarygodnić mit o rzekomej bohaterskiej postawie majora w czasie wszystkich 7 dni obrony. Po raz pierwszy relacje z książki Flisowskiego zostały zweryfikowane, zinterpretowane i wykorzystane. Także po raz pierwszy zostały zestawione materiały źródłowe polskie i niemieckie, dotychczas w książkach historyków skrzętnie pomijane jako niewygodne. Oczywiście wszystkie materiały z moich zbiorów, jak i Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej WST na Westerplatte są dostępne dla obiektywnych, rzetelnych i profesjonalnych historyków oraz badaczy. Ale dyżurni historycy z Muzeum II Wojny światowej nie są tym zainteresowani. Co najwyżej przejęciem części lub nawet całości zbiorów Stowarzyszenia (mówię tu m.in. o zabytkowych armatach) czemu grzecznie dyrekcji muzeum odmówiłem. Stąd może ta frustracja i złość Marszalca oraz jego współpracowników? Marszalec woli traktować członków Stowarzyszenia jako zagrożenie i konkurencję, którą należy wszelkimi możliwymi środkami zwalczyć, a ich zbiory przejąć. Na razie efektem działań Muzeum jest mizerna wystawa na Westerplatte kosztująca miliony, a której efektem jest m.in. zniszczenie jedynego zachowanego przedpola polskiego stanowiska obronnego, czyli placówki “Fort”. Poza wszelkim komentarzem pozostawiam inne działania Muzeum, jak np. to, że jego dyrekcja odmówiła współpracy przy tablicy upamiętniającej M. Rejewskiego - jednego z trójki słynnych deszyfratorów Enigmy, tłumacząc to tym, że kolejna tablica (a są “aż” dwie w Polsce) byłaby deprecjacją osiągnięć i osoby słynnego matematyka...

Mój adwersarz pomija skrzętnie fakt, że “Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” nie jest publikacją o dowodzeniu obroną i kontrowersjami z tym związanymi, o czym pisałem wyżej. Marszalec skupił się jedynie na tych fragmentach książki, które są wygodne dla poparcia jego tezy, iż książka jest napisana po to, by szkalować dobre imię Sucharskiego. Sprawa dowodzenia to jeden z wielu wątków książki, która przede wszystkim opisuje bohaterstwo polskich żołnierzy, a także po raz pierwszy sztukę wojenną i zasady prowadzenia walki na Westerplatte po stronie polskiej i niemieckiej w oparciu m.in. o przedwojenne regulaminy i instrukcje piechoty. Marszalec celowo pomija także załącznik “O krok od Termopil” ostatecznie obalający mit o rzekomych 12 godzinach obrony, który to załącznik opiera się na materiałach pozostawionych przez mjr. Fabiszewskiego, będącego komendantem Składnicy w latach 1934-38. Fabiszewski w latach 60-tych XX w. poświęcił wiele lat swojego życia prowadząc badania i swojego rodzaju “prywatne śledztwo”, które miało m.in. wykazać dlaczego obrona Składnicy trwała tak krótko przy możliwościach dalszej skutecznej obrony.

Marszalec nie wie, bo nie czytał dokładnie recenzowanej książki (skupiając się li tylko na jednym jedynym przypisie w książce...), że zdecydowana większość relacji obrońców Westerplatte, a także niemieckich żołnierzy, to relacje spisywane od 1945 r., a nie w latach 70-tych czy 80-tych XX w. I są to relacje, które były przygotowane pod kątem mającej powstać prawie 30 lat temu książki J. Żebrowskiego, o którego napisanie o prawdziwej historii obrony Składnicy poprosili sami obrońcy, z których większością był mocno zaprzyjaźniony, a którą to książkę ostatecznie na prośbę p. Żebrowskiego i motywowany przez prof. Wieczorkiewicza napisałem ja.

Dla Marszalca niewygodny jest także fakt, że Naczelny Wódz wzywał obronę Oksywia i Westerplatte do wytrwania na posterunku co wiązało się z walką do ostatniego naboju lub ostatniego żołnierza. Wiedzieli o tym żołnierze w trakcie walki. Fakt niewygodny, więc pominięty w recenzji mojej pracy, jak i wiele ważnych szczegółów, które po raz pierwszy zostały opublikowane rzucając nowe światło na obraz obrony Składnicy.

Marszalec zarzuca mi także kradzież materiałów ikonograficznych z archiwów państwowych! Jak widać nie może przeboleć faktu, że zbiory Stowarzyszenia pozyskiwane w antykwariatach, aukcjach internetowych i kolekcjonerów za prywatne pieniądze jego członków i sponsorów są najprawdopodobniej największe w Polsce. Ponad 700 zdjęć w książce, większość archiwalnych, nigdy nie publikowanych, mapy, plany, wizualizacje 3D obiektów - to efekt kilku lat pracy Stowarzyszenia. Marszalec insynuując mi kradzież, czy sam ma czyste sumienie? Bo nie kto inny tylko właśnie Marszalec w swoim artykule o Westerplatte w magazynie “30 dni” (nr 3/2009) bez skrupułów wykorzystał cudzy plan Westerplatte (autorstwa członka SRH WST), zasłaniając miejsce podpisu autora planu, który został opracowany na bazie materiałów będących własnością Stowarzyszenia, a także nie podając źródła skąd go pozyskał. Jak więc nazwać naukowca który kradnie?

Marszalec atakuje mnie nawet za to, że na zdjęciu przy notce biograficznej jestem w fotochromowych okularach... Podobne absurdalne ataki przyjmowałem ze strony reżysera mającego powstać filmu, szkalującego polskich obrońców. I w podobny sposób po wojnie komunistyczna propaganda sterowana przez UB atakowała polskich patriotów przedstawiając ich z czapkami naciągniętymi na oczy lub ciemnych okularach. Marszalec woli unikać konfrontacji stawiając się po stronie tych którzy ograniczają swobodę badań historycznych, zwłaszcza nad historią najnowszą.

 

Miarą sukcesu jest często liczba wrogów i ich tożsamość. Cieszy mnie więc to, że do grona moich przeciwników przystępuje Muzeum II W.ś. Jak do tej pory byli to funkcjonariusze SB, nierzetelni historycy oraz ich wychowankowie, a także stronnictwa niemieckie, których serce bije dla Eriki S. Myślę, że pracownicy Muzeum II W.ś. odnajdą się w którejś z tych grup.

 

 

Mariusz Wójtowicz-Podhorski

 

 

Recenzja z Dziennika Polskiego

 

O Westerplatte inaczej

 

Mariusz Wójtowicz-Podhorski sprawą obrony Westerplatte we wrześniu 1939 r. zajmuje się od wielu lat. Na własną rękę bada temat, poszukuje nowych Ÿródeł, świadectw, pamiątek. Przeprowadza analizy i porównania, sprawdza wiarygodność relacji i opracowań. I to właśnie dzięki niemu (choć szlak przetarł wcześniej Mariusz Borowiak ze swoją książką “Westerpatte. W obronie prawdy”) zbliżamy się do prawdy o siedmiodniowej obronie Polskiej Składnicy Tranzytowej w Gdańsku.

Wszystko zaczęło się w 1980 r., gdy siedmioletni Wójtowicz-Podhorski odwiedził mauzoleum na Westerplatte. Jeden z żyjących jeszcze obrońców, Franciszek Bartoszak, pełniący wtedy funkcję przewodnika w wartowni nr 1, szepnął na ucho zafascynowanemu chłopcu: “Zapamiętaj, że to nie major Sucharski nami dowodził…”. Tak rzucone ziarno zakiełkowało. Wójtowicz zainteresował się dziejami obrony, a im bardziej się w nie wgłębiał, tym więcej miał wątpliwości. Otóż z relacji części uczestników walk wynikało, że przez większą część czasu obroną Westerplatte dowodził nie mjr Henryk Sucharski, a jego zastępca kpt. Franciszek Dąbrowski. świadkowie mówili o tym wprawdzie trochę półgębkiem, konspiracyjnie i z niejakim zażenowaniem, ale wystarczająco wyraŸnie, by ich relacje traktować poważnie. Wójtowicz-Podhorski, który w międzyczasie rozpoczął studia historyczne na Uniwersytecie Gdańskim, poszedł tym tropem i rozpoczął weryfikację oficjalnej historii obrony gdańskiego półwyspu.

Uważna analiza dotychczasowych Ÿródeł, a także dotarcie do nowych, niemieckich i polskich, pozwoliła na rekonstrukcję wydarzeń mocno odbiegającą od oficjalnej wersji obecnej w podręcznikach i opracowaniach od ponad czterdziestu lat. Otóż po druzgoczącym nalocie niemieckich sztukasów na polską placówkę, nalocie, który spowodował duże straty, mjr Sucharski doznał załamania nerwowego, polecił wywiesić na koszarach białą flagę i podjął decyzję o kapitulacji. Poddaniu się zapobiegła interwencja Dąbrowskiego i innych oficerów, którzy opanowali sytuację i nakazali kontynuowanie oporu. Załamany Sucharski, którego faktycznie (choć nie formalnie) pozbawiono dowództwa, przez kolejne pięć dni krążąc po koszarach namawiał żołnierzy do zaprzestania walki… Po kapitulacji wtajemniczeni w sprawę oficerowie (większość żołnierzy i podoficerów walczących poza koszarami nie miała pojęcia o tych wypadkach) zawarli gentlemen’s agreement, że sprawa pozostanie w tajemnicy do końca wojny. Niestety, Sucharski, na którym spoczywał obowiązek ujawnienia prawdy i oddania sprawiedliwości Dąbrowskiemu, zmarł tuż po zakończeniu działań wojennych, w dodatku we Włoszech. Oficjalna wersja o jego bohaterskim dowodzeniu, utrwalona jeszcze przez popularną książeczkę Melchiora Wańkowicza, weszła do historii. Pierwsze próby jej weryfikacji uczestnicy obrony podjęli po odwilży 1956 r., ale bez powodzenia. Trzeba było czekać czterdzieści lat, by badacze dokonali jej weryfikacji.

Taką właśnie weryfikacją jest monografia Mariusza Wójtowicza-Podhorskiego pt. “Westerplatte 1939. Prawdziwa historia”. Na prawie siedmiuset stronach autor, dzięki uporczywemu poszukiwaniu nowych Ÿródeł, z zadziwiającą dokładnością odtworzył przebieg walk, wyjaśnił budzące wątpliwości epizody. Przedstawił też postaci, które w dotychczasowej historiografii Westerplatte pozostawały nieco w cieniu: kpt. Dąbrowskiego, lekarza kpt. Mieczysława Słabego, chor. Jana Gryczmana.

Praca jest bogato udokumentowana, a towarzyszy jej prawie trzy tysiące przypisów, prawie siedemset często unikatowych fotografii i 28 map. Niektóre fotografie są wręcz kapitalne, jak choćby sceny z pokładu “Schleswiga Holsteina”, prowadzącego ostrzał polskiej placówki, ponura mina dowódcy niemieckiej kompanii szturmowej, por. Schuga czy sceny po kapitulacji. Jakaż to odmiana pod czterech dyżurnych fotografiach z Westerplatte, publikowanych we wszystkich książkach o Składnicy i we wszystkich gazetach na kolejne rocznice Września!

 

PAWEŁ STACHNIK

 

 
rysunki · Krzysztof Wyrzykowski, Piotr Matuszewski
oprawa · twarda, z obwolutą
stron · 664
zdjęć cz-b · 691
rysunków · 28
map · 27
dodatki i załączniki · 5 + 7
wersja językowa · tekst główny oraz podpisy ilustracji polskie
rok wydania · 2009
ISBN · 83-7237-208-6
 
       
     
   
 

© 2008 by AJ-Press. Coś nie działa? » Zgłoś to